Niebanalnie.

Dzisiejszy post będzie z pewnością zupełnie inny od wszystkich pozostałych a napisanie go zajmie mi więcej czasu niż zwykle. Jest to post ...

Dzisiejszy post będzie z pewnością zupełnie inny od wszystkich pozostałych a napisanie go zajmie mi więcej czasu niż zwykle. Jest to post z przesłaniem. Do Was - czytelników, do tych co mnie znają (albo tak im się wydaje), do tych co są tu po raz pierwszy, oraz do tych, co naprawdę mnie znają. Ten post jest właściwie do wszystkich. Temat zainspirował mnie przez różne grupy i fora internetowe (m.in. facebook). Będzie wiązał ze sobą kilka tematów. Lubię takie refleksje więc do dzieła, czasem trzeba napisać coś wartościowego.

 Niektórzy z Was zdają sobie sprawę z tego, że w tych czasach trudno jest trafić na wartościowego człowieka. Nie mówię o tym, że jak ktoś imprezuje, popije to jest niewartościowy. Kto czasem nie lubi się zabawić? Chyba każdy. Ale nie w tym sęk. XXI wiek jest zepsuty przez chamstwo, fałsz, zazdrość, nienawiść, kłamstwo, znieczulicę, ignorancję, hipokryzję i tym podobne.
Zacznijmy od tego, że jesteśmy w internecie. Tak, to, że masz mnie w znajomych na facebooku, wchodzisz na mojego bloga albo podglądasz profil na instagramie to też internet. Wszędzie mnie pełno, w życiu prawdziwym i w internecie również. Ale cenię sobie prywatność. Często ludziom wydaje się, że kogoś znają. Tak, wydaje się. Jeżeli nie rozmawiałeś/aś ze mną przynajmniej godzinę w spokojnym miejscu, o czymś innym niż "co tam ciekawego w szkole" albo "jak ja nienawidzę w-fu" to muszę Ci powiedzieć, że mnie nie znasz. Jeżeli rozmawiałeś/aś ze mną dwie godziny to też mnie nie znasz. Nie pozwalam każdemu na dostęp do mnie i moich prywatnych sfer. Jeżeli czytasz moje wpisy na facebooku, bloga, oglądasz fotki i myślisz, że już mnie znasz to jesteś głupi/a. I masz płytkie myślenie. Tak. Dlaczego? Już mówię. Jak wspomniałam, jesteśmy w internecie. Jeżeli jesteś na moich profilach to ja tu rozdaję karty. Ja chcę żebyś tak myślał. Ja tu kreuję sytuacje. Szanuję sobie prywatność, która z całą pewnością nie jest dla wszystkich. Piszę co chcę, jak chcę, tak abyś Ty trwał/a w swoim przekonaniu. Powtarzam - ja chcę żebyś tak myślał. Co o mnie wiesz oprócz imienia? nazwiska? wieku? Jakie jest moje ulubione danie? jak spędzam popołudnia? z kim się spotykam? gdzie byłam za granicą? a moje marzenia? jakie kraje chcę zwiedzić? jakie są moje zalety? a wady? Nadal twierdzisz, że mnie znasz? Ktoś kiedyś napisał "anonimowo", że mój świat jest dziwny...tylko dlatego, że jestem szczęśliwa! A zna tylko mijając mnie kiedyś w gimnazjum na korytarzu. Później autobus albo gdzieś na mieście. Może zamieniając trzy słowa. Spokojnie można by porównać do antyinteligentów z MTB. I tak to wygląda. Piszę głupoty, kręcę bekę ze znajomymi, robimy sobie głupie żarty, a Ci ludzie nadal są ze mną. Bo to oni mnie naprawdę znają.

Druga sprawa - rasowy hejt na wszystko co robisz ponadprzeciętnie. Jeżeli się wyróżniasz - musisz być zmiażdżony hejtem. Takie są realia XXI wieku. Ja osobiście rzadko się z tym spotykam. Nie, to nie tak, że nie mam wad i robię wszystko idealnie. Moi ludzie są na tyle szczerzy i prawdziwi, że jak coś robię nie tak mówią mi to w twarz. Powiedzą prosto z mostu, że bluzka, którą ubrałam nie pasuje do spódniczki albo, że z czymś przegięłam. Krytykę od hejtu też trzeba odróżnić. Zaraz Wam powiem na czym to polega. Jeżeli przejmujesz się opinią innych to nie jest problem. Problemem jest to czyją opinią się przejmujesz. Prosty przykład "matura to bzdura". Przewija się tam mnóstwo antyinteligentów. I wyobraź sobie, że tacy ludzie przypadkowo widzą jakieś Twoje zdjęcie, wpis gdzie akurat miałaś dobry humor i napisałaś coś głupiego co akurat im nie pasuje tylko dlatego, że masz za dobry humor albo zbyt ładnie wyglądasz. Z hejtem miałam osobiście mało do czynienia ale nie mówię, że nie miałam wcale. Ale wiecie co? Najczęściej były to osoby tępe i głupie. A teraz tu siedzą i korzystają z porad. Bo wiem to. Ale czarne namalowane krechami brwi nadal wyglądają słabo do brązowosraczkowatych włosów. Otóż to.

""Krytyka mędrca jest lepsza niż pochwała głupca" więc otaczaj się takimi ludźmi, którzy są od Ciebie mądrzejsi i to ich krytyką się przejmuj. Otaczaj się takimi ludźmi, którzy Cię uwielbiają bo oni powiedzą Ci zawsze prawdę. A hejterzy natomiast zdewaluują Cię, bo sami są na tyle sfrustrowani i to nie działa. Zdaj sobie sprawę z tego, że w momencie, gdy przestajesz być normalny w szeroko pojętej normie czyli np. więcej zarabiasz, zaczynasz mieć lepsze relacje, zaczynasz być bardziej inteligentny to automatycznie układ, który zawsze dąży do równowagi będzie Cię ściągał w dół. Wyobraź sobie sytuację, w której jesteś super atrakcyjny/a, wyglądasz jak milion dolarów, schudłaś, jesteś szczęśliwa/y, zadowolona/y, piękno z Ciebie promienieje. Idziesz po ulicy, jakaś kobieta na Ciebie patrzy, po czym zwraca uwagę, że Ty się podobasz jej mężowi bardziej niż on na nią zwraca uwagę. Ma błysk w oku, którego ona nie widziała od dawien, dawna. I co, myślisz, że ona Cię uzna "wow, to ja ciebie zmodeluję, będę chodziła tak jak Ty, tak będę mówiła" i to mu się spodoba? Myślisz, że zrobi coś ze swoimi odrostami, z tym, że nie dba o siebie i w pewnym momencie ona się po prostu stransformuje? Prawdopodobnie o wiele szybciej nazwie Ciebie w odpowiedni sposób używając wulgaryzmów po to, by określić swoją własną frustrację. Nie dlatego, że to z nią jest coś nie tak. Nie dlatego, że jest źle ubrana z własnego wyboru. Dlatego, że ona ma potencjał, który w Tobie widzi, ale nic nie robi, żeby to zmienić. Zostaje przeciętna, pozostaje w normie. Świat sukcesu nie jest dla każdego i nie pod kątem teoretycznym (bo z tym nie ma problemu), ale pod kątem praktycznym. Większość ludzi będzie się przejmowała opinią innych i prawdę mówiąc będą się tak przejmowali, że przestaną realizować swoje własne plany i marzenia. Jesteś niepowtarzalny/a. Nie zostałeś stworzony do tego, by być hejterem, by być klakierem, żeby być tacy jak inni. Zostałeś stworzony do tego, żeby świecić a możesz świecić jak ryba w wodzie, tak jak małpa na drzewie, tak jak żyrafa na sawannie tylko i wyłącznie w odpowiednim środowisku z odpowiednimi osobami, robiąc i mówiąc odpowiedniego rodzaju rzeczy. Ja nie konkuruję tam, gdzie nie mogę wygrać. W związku z tym nie zabieram się za sytuację, w których nie mogę być najlepszą wersją siebie. Oto więc ja. Ja jestem sobą. Czy myślisz, że każdemu się to spodoba? NIE! Na litość boską. Jeżeli ktoś ma trzy dowody na to, że jesteś głupi to znajdź też trzy dowody na to, że jesteś atrakcyjny. Chcesz sukcesu? Wiesz co? Będą Cię krytykowali! Psy szczekają, koty miałczą a hejterzy hejtują Pamiętaj o tym, że w momencie, gdy będziesz lepiej wyglądał, jako mężczyzna zbudujesz fajne ciało to prawdopodobnie ktoś spojrzy na Ciebie i nie uzna, że jesteś inteligentny, tylko, że jesteś "mięśniak". Jak kupisz sobie super samochód to inni być może stwierdzą, że go ukradłeś. Weź pod uwagę jeden prosty fakt - sukces jest dla tych, którzy mają siłę z tym wytrzymać. Haters gonna hate i nie zostaniesz zaakceptowany, pogódź się z tym i rób swoje i przestań się zastanawiać czy świat uważa, że jesteś zielonym dolarem, który każdemu ma się spodobać - bo nie jesteś. Jesteś sobą. Bo taki jesteś niepowtarzalny".


Ja też nie zamierzam bezczynnie patrzeć jak inni osiągają sukces bo to ja chcę go osiągnąć. Nie mówię o blogu chociaż rozwija się ładnie. Kilka tysięcy wyświetleń, kilkaset komentarzy, kilkadziesiąt stałych czytelników. Zaledwie w dwa miesiące.
A co osiągnęłam? W sumie niewiele. Mało w porównaniu do tego co chcę osiągnąć. Ale jeżeli mam jakieś szanse to staram się je wykorzystać. Dwa lata temu, dokładnie dzień po moich osiemnastych urodzinach dostałam niecodzienną wiadomość. Była to propozycja sesji zdjęciowej od fotografa. Myślę sobie, no gdzie, ja? Przecież nie miałam żadnego większego doświadczenia z pozowaniem.
W mojej głowie powstało milion wątpliwości. A bo to mężczyzna o ładnych kilka lat starszy ode mnie, przecież go nie znam. A co jeśli to jakiś porywacz? Co jeśli się ośmieszę? Ale stwierdziłam też, że taka szansa może się nie powtórzyć a skoro napisał właśnie do mnie to widzi we mnie potencjał. I wiecie co? Zdecydowałam się na tą sesję. I nie żałuję. Dodatkowo co mnie stresowało to fakt, że nie miało to być na zasadzie, że jakaś koleżanka albo dziewczyna co jest "fotografem" tylko dlatego, że ma aparat chciała pocykać sobie parę fotek. W żadnym wypadku nie miała to być "sesja" w parku pod drzewem, albo siedząc na krawężniku. Bo to nie sesja. Miejsce fotograf miał właściwie przygotowane.  Reszta to już wspólne ustalenia. Przekonałam się, że taka praca to mnóstwo energii i poświęceń. W pierwszym miejscu pogryzły mnie owady, później musiałam wejść do rzeki.  Dodatkowo rozcięłam sobie nogę o szkła. Wróciłam szczęśliwie do domu i po jakimś czasie dostałam płytę ze zdjęciami i kolejną propozycją. Zdjęcia zrobiły niesamowite wrażenie na ludziach co mnie ogromnie cieszyło. Wiedziałam, że się spodobają ale nie wiedziałam, że aż tak. Musiałam zażądać od serwisu google o usunięcie ich z serwerów, ponieważ nie wyrażałam zgody na takie rozprzestrzenianie. Nadeszły kolejne propozycje. Ostatnia jakieś dwa miesiące temu. Dlatego właśnie należy robić coś ponadprzeciętnie.
Dodatkowo dostałam propozycję pracy od dużej firmy. Wysłali mnie na szkolenie do Warszawy. Myślicie, że też nie było wątpliwości? Że sobie nie poradzę, że to, że tamto. Byłam na szkoleniu jako najmłodsza. Najstarsze osoby miały około 60 lat. Szkolenie ukończyłam pozytywnie i otrzymałam certyfikat wraz z tytułem APH.
Jako 5-latka zobaczyłam małe organki u cioci. Zaczęłam na nich grać. I do czego doszło? Mam w domu pianino i czternaście lat grania na pianinie za sobą. W tym szkoła muzyczna.
Dlatego, że nie można się bać i myśleć co ktoś o tym pomyśli. Bo to nie oni to osiągną tylko TY. Wyłącznie Ty.

Poniżej efekty współpracy sprzed dwóch lat. Chyba jest nieźle. Całkiem nieźle. Przynajmniej nie jest banalnie.






Notka i cytaty na podstawie programu M. Grzesiak.

To może Ci się spodobać

31 komentarze

  1. Świetna notka , fajnie spojrzałas na niektóre sprawy :)
    + śliczne zdjecia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju... Dawno nie czytałam na polskich blogach tak mądrej notki. Przeczytałam po prostu jednym tchem! Świetna robota :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. TAK, TAK, TAK. Zgadzam się z Tobą i mógłbym się pod tym podpisać. Warto ryzykować, próbować nowych rzeczy i się sprawdzać. Ja sam z podobnym motywem założyłem bloga.

    PS. Jeśli jesteś facetem, a patrzysz na szpilki to wiedz, że coś się dzieje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. TAK, TAK, TAK. Zgadzam się z Tobą i mógłbym się pod tym podpisać. Warto ryzykować, próbować nowych rzeczy i się sprawdzać. Ja sam z podobnym motywem założyłem bloga.

    PS. Jeśli jesteś facetem, a patrzysz na szpilki to wiedz, że coś się dzieje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno nie przeczytałam tak mądrego posta ;o


    Zapraszam do mnie!
    http://the-fight-for-a-dream.blogspot.com
    Każdy nowy obserwator jak i komentarz wywołują uśmiech na mojej twarzy :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały przewodnik o tym jak sobie radzić z trudnościami i przeszkodami w życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Całkowicie się z Tobą zgadzam, bardzo ładnie i dyplomatycznie to ujęłaś. Niestety w naszej mentalności jest doszukiwanie się pesymizmu i wzajemnie docinanie sobie. Jak masz psa to zaraz aktywne wolontariuszki zrobią z Ciebie potwora bo pewnie znęcasz się nad psem, jak nagrywasz na YT to fala hejtu poleci bo nie lubisz majnkrafta. Jak zaczniesz pisać bloga modowego, oraz dając fajne rady na temat ubioru kosmetyków itp, to przecież co Ty możesz o tym wiedzieć skoro gorąca 13 latka z gimnazjum WIE lepiej bo przecież dostała z gazety szamponik i piątkę z matmy. W efekcie prowadząc czy to organizacje pozarządową czy cokolwiek innego, zdałem sobie sprawę iż jeśli zaczynasz coś robić to zaczniesz być hejtowany, a jak zaczynają Cię hejtować to idziesz w dobrym kierunku. Tylko to szambo hejtu musisz niestety przejść. ;-) (by the way, co prawda nie rozmawiałem z Tobą godzinki czasu na żywo - ale mam taki zamiar :-))) . Pozdrawiam M ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepiękne zdjęcia ,szczególnie to pierwsze i racja.. nie banalne!
    hejtutajsandra.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystko fajnie i pięknie... ale zdecydowanie lepiej wychodzą Ci posty dotyczące pielęgnacji włosów (zwłaszcza ten o olejowaniu - bardzo pomocny!). Jeśli chodzi o tę konkretną notkę - bardzo chciałam przeczytać, ale niestety - ze względu na Twój styl było to dosyć ciężkie. Nie jest to "hejting" i mam nadzieję, że tak tego nie odbierzesz. To tylko taka konstruktywna krytyka - radzę popracować nad stylem, jeśli chcesz aby Twój blog stał się jeszcze lepszy!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No, no ciekawy post :)


    Obserwuję, http://laura-ss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Genialne zdjęcia. To jak leżysz na piasku... ♥
    Ludzie uznają, że Cię znają nawet po pierwszym spojrzeniu...
    Świat jest okrutny.

    OdpowiedzUsuń
  12. obserwujemy? :)
    http://lejzita.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. zaobserwowałam, czekam na Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Śliczne zdjęcia i fajny wpis
    co powiesz na wspólną obserwacje ja zacznę pierwsza
    czekam na rewanż
    pozdro
    http://nicole-500.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Śliczne zdjęcia !
    Obserwujemy? Zaobserwuj i poinformuj o tym u mnie a na 100% się odwdzięczę
    Poklikałabyś w link Sheinside w poście ? Z góry dziękuję <3
    stay-possitive.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodnie z umową, zaczęłam i czekam na uczciwy rewanż ! :d

      Usuń
  16. wow! swietny zestaw, wygladasz bosko.
    co powiesz na wspolna obserwacje? ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. piekne zdjecia!
    zwlaszcza to w wodzie
    masz ochote na wspolna obserwacje bedzie mi milo
    http://zielonoma.blogspot.it/2014/09/sypialnie-jak-ze-snow.html














    OdpowiedzUsuń
  18. wiec zaczynam obserwuje jako in&out i licze na twoj rewanz buziaki imilej soboty
    http://zielonoma.blogspot.it/

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajne zdjęcia! Zapraszam: http://blogmanekineko.blogspot.com/
    /Jeśli mój blog Ci się spodoba zaobserwuj go, a z pewnością zrobię to samo

    _manekineko_
    blogmanekineko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. fajny post czekam na kolejny
    wpadniesz do mnie? jeżeli masz chwilkę zostaw komentarz ;)

    http://tiffani426.blogspot.com

    http://instagram.com/tiffani426

    OdpowiedzUsuń
  21. Mądrze piszesz, dobrze że dążysz do celu, że ryzykujesz... to często przynosi nam wielkie korzyści :) Z mią chęcią obserwuje :)

    www.xavilove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Dawno nie czytałam czegoś tak dobrego!
    Trzeba dążyć do celu, jaki sobie założymy.
    Ponadto tez mnie wkurza, jak ktoś kto czyta bloga, myśli, że mnie zna.
    Przecież to tylko ułamek życia!
    Blog bardzo ciekawy, myślę że będę tutaj wracać.
    Życzę samych sukcesów.
    Jesteś piękna, przy tym nie przemądrzała.

    Śmieszą mnie te komentarze 'ob za obs' boziuuuu.

    OdpowiedzUsuń
  23. Prowadzisz bardzo fajnego bloga, miło go się czyta.
    Jedynie w oczy rzucił mi się post o miksturze z drożdży. Piszesz o bólu brzucha jako o skutku ubocznym. A jest jedno o wiele większe zagrożenie. Drożdże jak każde grzyby mogą powodować grzybicę, spożywanie ich umożliwia im rozwijanie się w naszym układzie pokarmowym, a z tego co wiem grzybicę narządów wewnętrznych niełatwo wyleczyć.
    Sama nigdy nie odważyłabym się pić cokolwiek z drożdżami, zdrowie ważniejsze niż uroda :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz :) Jednakże źle rozumiesz pewne fakty i wyciągasz błędne wnioski. Ból brzucha to w żadnym wypadku nie jest skutek uboczny drożdżowej miksturki a efekt uboczny nie zabicia drożdży czyli jeśli ktoś zrobi to niezgodnie z moim przepisem i uwagami. Bóle brzucha powstają jeśli niezabite drożdże zaczną fermentować. Ale przecież nikt nie je na surowo kostek drożdży prawda? Więc nie chodzi tu o drożdże w jakiejkolwiek postaci bo to tak jak byś napisała, że przez jedzenie drożdżówki dostaniemy grzybicę :D Jeżeli mój przepis byłby niebezpieczny to mama by mnie zabiła, ponieważ jest pielęgniarką i sama jej ten przepis czytałam :) Pozdrawiam!

      Usuń
  24. fajny post :D
    http://s0methingood.blogspot.com/2014/09/broken.html

    OdpowiedzUsuń
  25. Śliczne zdjęcia :)
    obserwuję i będzie mi miło, jeśli mnie odwiedzisz :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciekawy blog. Zgodzę się z koleżanką Amandą,że bardzo dobrze i mądrze piszesz. Jeśli znajdziesz chwilkę zajrzyj do mnie
    http://angelikasalus.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Link znalazłam przez przypadek i z ciekawości zajrzałam. A to co przeczytałam pozytywnie mnie zszokowało :) Jesteś bardzo otwartą i szczerą osobą a ja bardzo cenie te dwie cechy zwłaszcza gdy idą w parze i gratuluję Ci tego, ponieważ w każdym wpisie są obecne. Ponad to najbardziej podoba mi się właśnie ten wpis, dlaczego? Nie dlatego, że inne są złe. Dlatego, że dałaś czytelnikom trochę siebie, pokazałaś się, lekko odsłoniłaś i przez to pozwoliłaś się do siebie zbliżyć-to tworzy specyficzny nastrój -choć w internecie- takiej znajomości, może ryzykuję ale nawet koleżeńskości. To piękne co tu robisz :) Nie liczyłam na nic zaglądając tutaj a zostałam zaskoczona pod każdym względem, dziękuję :)
    Pozdrawiam, Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden z najwspanialszych komentarzy jakie tu dostałam od początku istnienia bloga! Dziękuję!

      Usuń

Dziękuję z całego serca za każdy komentarz i obserwacje! Jest to dla mnie wielką motywacją do dalszego działania. Twoja opinia jest dla mnie niezwykle ważna! Jednocześnie informuję, że obraźliwe komentarze oraz wulgaryzmy będą usuwane.

Pop-up Facebook.

Kursor.

JA W SIECI

PhotobucketPhotobucket Photobucket Photobucket Photobucket

Flickr Images

Instagram

Szukaj na tym blogu

Zgodnie z ust. z dn. 4.02.1994 r o prawie autorskim i prawach pokrewnych, wszystkie fotografie i teksty umieszczone na tej stronie stanowią moją własność (jeżeli jest inaczej podaję źródło). Kopiowanie i rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie, bez mojej zgody, jest zabronione. Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacji lub edycji bez zezwolenia autora podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3.